// czytasz...

Praca na Słowacji

Przegląd słowacki

Zbliża się koniec roku, a wiadomo – Polak na koniec roku robi rachunek sumienia i postanawia poprawę. Niemal cały mój rok 2012 upłynął na Słowacji, więc też na tym skupi się mój rachunek sumienia. Właściwie to będzie przegląd słowacki.

Zacznę od końca. Kontrakt się kończy i opuszczam Slovensko. Gdzie wyląduję – kwestia otwarta. Najprawdopodobniej Polska, ale kto wie, co jeszcze może się wydarzyć. Ale wracając do tematu…

Wyjeżdżałem na Słowację, do Bratysławy z pewnym bagażem obrazów zaserwowanych przez osoby, które wcześniej tam były – Bratysława miała być miejscem depresyjnym, Słowackie dziewczyny piękne, a cały naród jowialny i otwarty. Rzeczywistość zweryfikowała te zapowiedzi.

Jak zweryfikowała? Niestety raczej negatywnie. Bratysława rzeczywiście jest miejscem, które potrafi przyprawić o depresję. Miasto jest małe i szare. Późną jesienią rozpoczyna się, a wczesną wiosną kończy czas, który nazywam „cichym sezonem”. Miasto zamiera do tego stopnia, że stoją w jego centrum jedyne, co się słyszy to obcasy obstukujące chodnikowe płyty. Kilka miesięcy temu, na jednym z for, przeczytałem, że Bratysława to taki zbiór elementów, które są początkowo akceptowalne, ale z czasem doprowadzają do złości. Tak bardzo jak nie lubię przyznawać się do błędu, tak tym razem musiałem zweryfikować swoje poglądy i przyznać rację autorowi tych słów. Oczywiście i w Bratysławie znajdzie się kilka ciekawych miejsc, ale są to dobra limitowane.

Piękne miejsca licznie występują za to za miastem. Najcenniejszym skarbem Słowacji są góry i to długie wędrówki po ich zboczach i między ich szczytami będą moim najmilszym wspomnieniem stąd. U stóp gór zachwycają również małe miasteczka i wsie, które zwykle są bardzo kolorowe, a kształty domów przypominają poprzednie stulecia.

Mówiąc o pięknych rzeczach. Dziewczyny na Słowacji wcale nie są tak piękne, jak mówią o nich Słowacy i kilka innych osób, ale daruję sobie swój męski szowinizm i nie będę rozwijał tematu. Skoro jednak poruszyłem temat Słowaków to niestety tutaj pojawia się największe rozczarowanie. Słowacy wcale nie są otwarci jak (stereo)typowy Słowianin, nie są weseli czy jowialni jak pisałem wcześniej. Niestety. Dodatkowo przerażający jest nacjonalizm (czy nawet rasizm!) zdecydowanej większości części etnicznie słowackiej słowackiego społeczeństwa. O tym jeszcze za czas jakiś.

Ostatnia sprawa – praca. Znudziło mi się już spamowanie Internetu na tyle, że to już chyba czas, żeby zacząć robić coś poważnego i przydatnego społeczeństwu. Zobaczymy, co będzie za miesiąc. Koniec prywaty na ten rok. : – )

Be Sociable, Share!

Discussion

4 Responses to “Przegląd słowacki”

  1. Tak czy siak dzięki piękne za tego bloga. Krótko (może trochę za krótko), ale rzeczowo pokazane najważniejsze słowackie zalety i bolączki. Fajnie się czyta.

    Posted by Michal | December 27, 2012, 11:57
    • Blog jeszcze będzie rozwijany. Pewnie będzie mniej przemyśleń (może to nawet lepiej, bo będzie tylko merytorycznie), ale będzie więcej informacji o atrakcjach, historii etc. Mam sporo zebranego materiału – zdjęcia, przeczytane książki i obejrzane filmy, więc jeszcze tym wszystkim się podzielę. :)

      Posted by Kazimierz Popławski | December 27, 2012, 13:26
  2. W wakacje wybieram się na autostopową, fotograficzną wycieczkę po Słowacji i Czechach :) Takie życia z dnia na dzień. Fajnie się czyta ten blog, może będzie mi się tam łatwiej odnaleźć :)

    Wszystkiego dobrego na nowy rok!

    Posted by Łukasz | December 27, 2012, 16:49

Post a comment