// czytasz...

Odkrywanie Bratysławy

Połówka

Dzisiaj będzie trochę prywaty. Wczoraj minęła połowa mojego pobytu na Słowacji, a wiadomo, że połówka w naszej słowiańskiej rodzinie to sposób na topienie żali, wylewanie smutków, czy radości. Czas więc na krótkie podsumowanie.

Po 6 miesiącach doszedłem do wniosku, że Bratysława jest trochę przyciasna. Nadal twierdzę, że jest to miasto lepsze do życia niż Warszawa, ale czegoś w nim brakuje. Być może tajemnicy, być może naturalności. Nieco trawestując popularne określenie naszej stolicy, można powiedzieć, że to taka bratysławka. Trudno mi się tutaj odnaleźć, więc mnóstwo czasu (właściwie każdy weekend) spędzam poza miastem. Skarbem Słowacji są góry, uwielbiam też małe miasteczka, które mają swój niepowtarzalny charakter. Jeśli miałbym komuś polecać Słowację na wakacje – to właśnie góry i prowincję.

 

Słowacka przyroda zachwyca. Przełom Hornadu w Słowackim Raju.

 

Muszę też przyznać, że nie udało mi się również znaleźć tutaj znajomych, z którymi rozumiałbym się w każdej sytuacji. Moje obserwacje prowadzą mnie do bardzo subiektywnego wniosku, że połączenie tej wyimaginowanej wielkomiejskości z rzeczywistą małomiasteczkowością powodują, że ludzie z jednej strony chcą się pokazać, a z drugiej mają bardzo ograniczone pole widzenia – wszystko co się różni od ich standardów jest obce i niepożądane. Wbrew pozorom Słowacy (bratysławscy) nie należą do najbardziej otwartych ludzi i tak jak wszyscy powtarzają – wolą bawić się we własnym towarzystwie, a nie z przypadkowymi osobami. Dla obcego w mieście sytuacja taka nie jest najbardziej komfortowa. Kolejna sprawa to język – niby jest bardzo podobny, ale przecież nie w każdej sytuacji można go używać. Bo męczące jest domyślanie się, dopytywanie na milion sposobów, niezupełne zrozumienie. Bo czasem myśli pędzą szybciej niż pieczołowicie konstruowane zlepki słów zasłyszanych w różnych sytuacjach. Słowacy nie mówią po angielsku. Porażka.

Przyjechałem tu do pracy, więc o pracy słów kilka również napiszę. Trochę mi to tu wygląda jak wczesny kapitalizm. Stosunkowo łatwo dorwać jest klienta. Stosunkowo lekka panuje atmosfera w miejscu pracy. W korporacjach pewnie wygląda to inaczej, ale to są takie open-spejsy eksterytorialne. W małej firmie i można pozwolić sobie na alkohol, i na głupie komentarze i pytania, na najróżniejsze sprośne i niesmaczne dowcipy. Nie ważne pracownik czy przełożony – każdy może. Tu się też wymyśla i się odhacza, co powoduje, że praca nie ma tego znanego z korporacji czy z firm o długiej tradycji elementu celebracji – wyjścia na piwo, team buildingu, brainstormingu etc. Trochę trudno mi zrozumieć szczególnie słowacki sposób bycia w pracy, ale może starzeję się i takie rzeczy już nie dla mnie.

Co po kolejnej połówce? W tej chwili nie planuję tutaj zostać (choć zawsze zostawiam sobie otwartą furtkę: nie wiadomo co przez następnych 6 miesięcy może się wydarzyć). Trochę bardziej prawdopodobny jest powrót do Polski, ale na to się też nie nastawiam. Mam kilka planów, aby jeszcze trochę czasu spędzić na poznawaniu świata. Być może będzie to ciepłe miejsce dla odmiany? Zobaczymy.

Be Sociable, Share!

Discussion

2 Responses to “Połówka”

  1. cóż mogę dodać – szczera notka, warto odnotowania spostrzeżenia, tym bardziej warte, że dotyczące (jak cały blog) kraju, który z rzadka pojawia się w umysłach nadającej nurt naszej części świata zachodniej Europie.
    Kazik, ja z całego serca polecam do odkrycia Amsterdam – wszystkie punkty krytyczne z Twojej notki tutaj przełączą się na zielone światło. Co najważniejsze dla mnie w Amsterdamie – Ty go sobie dobierasz. Może być wielkomiejski, turystyczny, spokojny i cichy, sportowy. Miasto dla ludzi!
    Pozdrawiam

    Posted by siemion | August 2, 2012, 21:09
    • właśnie jak tak sobie od jakiegoś czasu porównuję naszą część Europy, tj. tą nadrabiającą zaległości, z częścią zachodnią to często trudno miejsca, w których żyjemy nazwać właśnie “miastami dla ludzi”. mam nadzieję, że za czas jakiś to się zmieni, bo znając historię, nie chcę tak sobie narzekać.

      Posted by kazimierz | August 2, 2012, 21:16

Post a comment