// czytasz...

Odkrywanie Słowacji

Niskie Tatry zdobyte

Po co Polacy jeżdżą na Słowację? Pozjeżdżać z gór, które golone są dla nich na łyso albo w pasemka, albo do aquaparku. Jako prawdziwy Polak wybrałem się w ostatni weekend w Niskie Tatry (Nizke Tatry), ale z racji pogody był to powiedzmy dłuższy spacer, a nie zjeżdżanie.

Na północ kraju dostałem się nocnym pociągiem. O 3.45 z rana wysiadłem w Liptowskim Mikulaszu (Liptovský Mikuláš) i stąd ruszyłem do Liptowskiego Hradku. Chciałem zobaczyć ciekawe ruiny, ale się przeliczyłem, bo ani były piękne, ani okazałe. Tę atrakcję odradzam, ale jednocześnie zachęcam do spędzenia jak najwięcej czasu w górach.
Niskie Tatry

Niskie Tatry

 

Na szczyty Niskich Tatr piąłem się Jańską Doliną (niebieski szlak) – w dolinie położona jest wieś Liptowski Jan, a na trasie na szczyty jest jeszcze Jasknia Staniszowska. Właściwie cała ścieżka wiedzie wzdłuż potoku, więc oprócz widoków, także kojący szum wody uderzającej o kamienie towarzyszy w czasie tego spaceru. Z Liptowskiego Jana szedłem do Chaty Generała Stefanika (1748 m.n.p.m.).

Trudno mi dokładnie określić, ale odcinek ten to jakieś kilkanaście kilometrów, może nawet bliżej dwudziestu. Wg map pokonuje się go w 5-7 godzin. Można szybciej, ja go zrobiłem w ok. 5 godzin, ale niestety tutaj kluczową rolę odegrały nowe buty, które skutecznie mi pokancerowały nogi, a nie kondycja, która ostatnimi czasy ma się świetnie.

 

Zbocze Przełęczy Demianowskiej

Przełęcz Demianowska, sielsko…

 

Z Chaty Generała Stefanika wyruszyłem czerwonym szlakiem na zachód w kierunku najwyższego szczytu Niskich Tatr – Dumbiera (Ďumbier), który znajduje się na wysokości 2043 m.n.p.m. Widoki są tu oczywiście niesamowite, bo widać i niższe góry, położone na południe od szczytu, i położone na północ Tatry Wysokie. Z Dumbiera wyruszyłem tym samym szlakiem dalej na zachód w kierunku dobrze znanego w Polsce Chopoku (2024 m.n.p.m.). Przed dotarciem na tą górę warto zatrzymać się w Przełęczy Demianowskiej (Demanovské sedlo), która robi wrażenie przede wszystkim swoim sielskim widokiem. U podnóża Chopoku napiłem się piwa i zacząłem schodzić na dół (niestety kolejka ze szczytu w remoncie do grudnia; było też już po 16, więc i te stojące w niższych partiach stoku również nie działały). Musiałem pieszo pokonać trasę, aż na dno Doliny Demianowskiej. Mogę powiedzieć jedno – na górę łatwiej wejść, niż z niej zejść (przynajmniej stokiem).

 

Dumbier

Szczyt Dumbiera (2043 m.n.p.m.)

 

Chopok

Chopok (2024 m.n.p.m.)

 

Zejście na skrót (a więc tylko przecinając ścieżki, a później trasami zjazdowymi) dało nie w kość, ale w kolana i kostki i odnowiło stare kontuzje, przez co następnego dnia ledwie ruszałem nogami. Jeszcze inna sprawa to te nowe buty. Pomimo kontuzji i ran, warto było, bo widoki niesamowite, piękna przyroda i trochę rekreacji. W sumie przeszedłem ok. 50 kilometrów, a takiego dystansu niejedna pielgrzymka nie powstydziłaby się, a tu jeszcze dodatkowo na poziom wyższy o jakieś 1,5 tys. metrów (Liptowski Mikulasz znajduje się na poziomie ok. 580 m.n.p.m.).

Tak wyglądał dzień pierwszy. W Mikulaszu spędziłem tylko kilka godzin, głównie jedząc i pijąc piwo, ale myślę, że przecinając uliczki tego miasta niewiele przeoczyłem, bo jest niewielkie. Następnego dnia był jeszcze czas na Demianowską Jasknię Wolności (Demänovská Jaskyňa Slobody), która zachwyca naturalnymi rzeźbami – stalaktytami i stalagmitami, które kształtowały się w niej przez setki tysięcy lat. Wstęp do jaskni to 7 euro (teoretycznie za robienie zdjęć kolejne 10 euro, ale kto by tam płacił;). Niedaleko znajduje się Demianowska Jasknia Lodowa, ale tę darowaliśmy sobie. Kolejnym punktem wycieczki był Rużomberok, który ma niewielką starówkę „udekorowaną” reklamami w małomiasteczkowym stylu.

 

Jaskinia Wolności

Demianowska Jaskinia Wolności

 

Tak sobie pomyślałem, że w górach poczułem się jakbym wyjechał gdzieś daleko za granicę. Zupełnie inne krajobrazy niż w Bratysławie, ogromna przestrzeń, mniej ludzi… Tego właśnie mi brakowało! Prawdopodobnie już za trzy tygodnie kolejna wyprawa, a to chyba jeszcze nie będzie koniec górskich eksploracji.

 

Wędrówka:

Dystans: co najmniej 50 km

Przewyższenie: ok. 1500 metrów

Spalone kalorie: dobrych kilka tysięcy

 

Trasa wędrówki

Be Sociable, Share!

Discussion

No comments yet.

Post a comment