// czytasz...

Odkrywanie Bratysławy

Lato w mieście

Jest, przyszło! Co? Prawdziwe lato, takie bez dwóch zdań. Słońce świeci intensywnie jak się nie zdarzyło od roku, powietrze codziennie osiąga temperaturę 35 stopni a autobusy rozpalone są do czerwoności.

No właśnie, autobusy, biuro… Bratysława to nie jest najbardziej “klimatyczne” miejsce. W autobusach panuje ogromny skwar. Jak sobie poradzić w takich warunkach?

Tak, trzeba się chłodzić.

Ostatnio znów pokochałem sporty najróżniejsze i to miłością szczerą. W weekendy rower i bieganie – przy tym skwarze również da się, ale trzeba później się chłodzić niemal jak reaktor elektrowni atomowej. Co prawda Bratysława leży nad Dunajem, ale ta rzeka raczej nie nadaje się do kąpieli – jest wartka, bardzo zamulona i niebezpieczna (challenge accepted?). Na szczęście w obrębie miasta jest kilka jezior, czy raczej mniejszych lub większych zbiorników i stawów, w których można sobie popływać. Chyba największy to Zlate Piesky w północnej części miasta (Vajnory) – standard niezły, woda całkiem czysta, sporo ludzi.

Jak ktoś chce pokazać się letnio-plażowo to spieszę donieść, że w tym sezonie niezmiennie popularne jest dobre umięśnienie oraz okazały tatuaż. Właściwe całe jezioro otacza ośrodek wypoczynkowy, a wstęp kosztuje 2 euro (studenci 1,8 euro). Pewnie dzięki tej opłacie infrastruktura wygląda nieźle. Można też wynająć rakiety, boiska, stoły – warunki do rekreacji są. Są wyciągi wodne, restauracje serwujące kiełbasę, jak w Polsce nad jeziorem na mazurskiej wsi.

 

Przyjaźń nad Zlatymi Pieskami

Przyjaźń nad Zlatymi Pieskami

 

Inne jezioro, które zwróciło moją uwagę to Rusovske na południe od Petržalki. Oaza dla naturystów…

Kiedyś wspominałem (a może nie?), że przed laty Czechosłowacja posiadała swoją flotę morską. Ten czechosłowacki sen o potędze morskiej chyba nadal obowiązuje, bo nabrzeże Dunaju czy tych niewielkich jezior zupełnie przypomina prowincjonalne ośrodki nadmorskie, czy nad większymi jeziorami w Polsce. Sporo elegancji – domy i hotele z widokiem na wodę, no i oczywiście wylansowani ludzie. Chyba tak to już musi być. Maslow w swojej piramidzie nadmorskiego lansu nie uwzględnił, a powinien był.

 

Naddunajskie bulwary

Naddunajskie bulwary

 

PS.

W następnych odcinkach: porady, co tego lata warto zobaczyć na Słowacji, o Małych Karpatach i zamkach. A później będzie jeszcze więcej!

Be Sociable, Share!

Discussion

No comments yet.

Post a comment