// czytasz...

Ciekawostki i anegdoty

Herbaciane pola Batumi

Mamy tę naszą polską tradycję witania wiosny i może nawet lata majówką. Wiosnę uwielbiam, lato również, więc i w tym roku musiałem godnie powitać początek sezonu na szaleństwa. Jak pisałem w poprzedniej notatce, bliskość Wiednia to tak wielkie dobrodziejstwo, jak dla co-po-niektórych „Nokaut”. Znalazłem w miarę tanie bilety EstonianAir przez Tallin do Tbilisi i na Południowym Kaukazie spędziłem tegoroczną majówkę.

12 dni, prawie dwa tygodnie, to niezły czas żeby zobaczyć kawałek świata. Ale może po kolei. Lot z Wiednia do Tallina. Pierwsza niespodzianka – zapomniałem wyjąć scyzoryk z plecaka i na wiedeńskim lotnisku otrzymałem masaż gratis, a scyzoryk zakończył swoją podróż już tutaj. W Tallinie miałem prawie 10 godzin, więc była okazja żeby podelektować się Estonią – skompresować naleśnika, przejść się po Starym Mieście i spotkać dawno niewidziane twarze. W drodze powrotnej również miałem około 10 godzin, więc również i wtedy wybrałem się na miły lunch i uzupełniłem zapasy Vana Tallinn.

Ale najważniejsze – Gruzja i Armenia! W Gruzji spędziłem 7 dni, w Armenii 3 dni. Oczekiwania co do wyjazdu były spore, a rzeczywistość przerosła oczekiwania. Jeżdżąc po Europie – nie ważne czy to na południu, czy na północy niemal wszystko można przewidzieć. Na Kaukazie jest już trochę inaczej, a nieprzewidywalność ma swój bardzo miły smak.

Żeby nie rozpływać się nad wszystkim to może w skrócie. W Gruzji, oprócz Tbilisi, odwiedziłem Batumi, Kazbegi i Mcchetę. W Armenii oczywiście Erywań, ale także Garni i Sevan. I Gruzja, i Armenia zaskakują swoim pięknem, ale jeszcze ciekawiej jest kulturowo.

 

Gruzińskie tańce:

Gruzińskie tańce

 

Kamienista plaża Batumi i Morze Czarne:

Morze Czarne w Batumi

 

10 kaukaskich zaskoczeń:

1. W Gruzji, będąc w towarzystwie, żeby za cokolwiek zapłacić trzeba walczyć o rachunek. Nie ważne czy to wśród znajomych czy nieznajomych.

2. Jedziesz z przekonaniem, że będzie grzecznie i konserwatywnie, a w barze widzisz jak chłopcy w dredach bawią się skorpionem. Idziesz kawałek dalej i widzisz bójkę gejów.

3. Weekendowe bójki Gruzinów mogą być dosyć krwawe – czasem trudno stwierdzić czy to jeszcze krew, czy ktoś na siebie puszkę czerwonej farby wylał. Jak mówią „trzeba upuścić trochę krwi, żeby zmniejszyć ciśnienie,” i dodają „za moich czasów nikt nie bawił się w bójki, my mieliśmy pistolety.”

4. Wyprzedzanie na trzeciego jest niebezpieczne? Kaukaz nie zna słowa „niebezpieczne” – tutaj można wyprzedzać na trzeciego na zakrętach szutrowych dróg wijących się aż po szczyt przełęczy.

5. Zablokowany ruch? To nie protest Solidarności, a tylko stado owiec…

6. Pierwsze pytanie zadane przez nieznajomą panią w pociągu? Nie, nie o imię tu chodzi, a „czy jesteś żonaty?” Drugie? „Ile masz lat?” Koniec pytań. Czas na część informacyjną. „Mam córkę, ma 15 lat. Mam salon sukien ślubnych w Batumi, a mój mąż pracuje w firmie działającej w Gruzji, Armenii i Turcji. Tak wygląda moja córka.”

7. Tak to wygląda w Gruzji, w Armenii jest trochę inaczej. „To są moje córki, zabierz ze sobą jedną.”

8. Zaproszenie na kawę w armeńskiej wsi? Najpierw trzeba poznać całą rodzinę, później będzie śniadanie, potem pojawi się na stole litr wódki, potem pojawia się propozycja matrymonialna, potem stwierdzenie, że zostajesz u nas dzisiaj na noc. Po negocjacjach i odrzuceniu propozycji matrymonialnej bierzesz tylko udział w uroczystościach popogrzebowych i wznosisz toast na cześć pana, którego nigdy nie znałeś.

9. Chyba każdy kiedyś marzył, żeby uciec na koniec świata, prawda? A ja wiem jak to zrobić! Wystarczy poprosić jednego z kaukaskich taksówkarzy – oni są w stanie zawieść cię wszędzie. Na koniec świata również. Szkoda tylko, że są tak nachalni, że po kilku kursach już nie chcesz uciekać na koniec świata.

10. Najlepsze na koniec. Gdyby gdzieś na świecie była kopalnia pięknych kobiet, to z pewnością byłby to Erywań. Ormianki są piękne jak Ararat, Ormianie jak sowiecka architektura Erywania…

Co ja słyszę? Bis? Proszę bardzo: musisz obudzić się wcześnie rano, a nie masz budzika? To nic. Trzęsienie ziemi również nieźle budzi.

Dziękuję za uwagę.

 

W Jvari:

Pozdrowienia z Jvari

 

Wkrótce pojawi się wiele zdjęć, ale na Facebooku, więc zapraszam. Na koniec również porcja gruzińskiej muzyki: Giorgi Tiginashvili & Megi GogitidzeDilidan Dilamde.

Be Sociable, Share!

Discussion

6 Responses to “Herbaciane pola Batumi”

  1. Punkt 11.
    Większość samochodów w Gruzji nie ma przednich i tylnych zderzaków z uwagi na fakt że co chwila podjeżdżają pod górę przodem lub tyłem. Podobnie z szybami – nie ma samochodu bez skazy, czasem prawie nic nie widać przez szybę…

    Posted by Zenek | May 16, 2012, 21:18
  2. w tym reportażu zaciekawiło mnie bardzo 1 zdanie. wiesz jakie. wrzucaj jakies fotki na potwierdzenie. z góry dzięki.

    Posted by ktos | May 16, 2012, 23:00
  3. punkt 7 świetny – jadę tam na kawę :-)

    Posted by tetsuo | May 17, 2012, 07:28

Trackbacks/Pingbacks

  1. […] czasie swojej ubiegłorocznej kaukaskiej przygody miałem możliwość podróżowania po Gruzji i Armenii. Sławna Kaukaska gościnność nadal jest […]

Post a comment