// czytasz...

Podróże

Teleportacja na Słowację

… no prawie, zajęło to jednak dobrych kilkanaście godzin.

Wyruszyłem z Białegostoku do Warszawy „odrzutowcem” Podlasie-Express (dla nieświadomych: można przejechać się do Warszawy lub w drugą stronę nawet za 5 zł) o 23.30. Przybyłem o 2.30, wrzuciłem bagaż do szafki na Dworcu Centralnym i poszedłem z Bartkiem na piwo. Tragedią każdej warszawskiej nocy są pozamykane o północy lub o 1 bary. Jedynym otwartym w centrum były Przekąski, gdzie zbierały się niedobitki wtorkowej nocy.

Kolejny odcinek to Warszawa-Bratysława, z przystankami w Częstochowie i Katowicach z Polskim Busem. Cena za bilet to 60 zł, ale można znaleźć połączenia nawet za 30-40 zł w jedną stronę. Na pokładzie wygodne siedzenie, w miarę luźno, a do tego Internet (przynajmniej do granicy z Czechami) i gniazdka. Do Bratysławy dotarłem w środę ok. 17.30.

Polski Bus, przystanek w okolicy Beckova

Padło już kilka pytań o pierwsze wrażenia na Słowacji. Jest miło. Już w drodze z dworca zaczepiła mnie pani, z którą uciąłem sobie pogawędkę na czerwonym świetle w 4 językach – słowacki, polski, angielskim i niemieckim.;) Kilka osób ostrzegało mnie, że tutaj na za Sudetami i Tatrami, w dawnej Czechosłowacji nie lubią za bardzo Polaków. Okazuje się, że przynajmniej w Bratysławie jest dokładnie odwrotnie. Pani z przejścia dla pieszych powiedziała „Polsko… dobre, dobre… Polsko lepsze czem Slovensko.” O tym przekonam się lub nie przez najbliższy rok, ale od środy jest w miarę ciepło, sucho i słonecznie.

 

Ulica Obchodna w Bratysławie

Kupiłem sobie już słowacki numer telefonu i znalazłem pokój. Będę mieszkał na samym końcu Petrzalki, która tak bardzo mnie fascynuje (o tym pewnie będzie jeszcze niejedna okazja napisać). Będę miał widok na Austrię i Węgry i będę mieszkał z dwojgiem Słowaków.

Be Sociable, Share!

Discussion

No comments yet.

Post a comment